
Bitcoin zszedł poniżej 80 tys. dolarów, a inwestorzy ograniczają ekspozycję na kryptowaluty przed decyzją Rezerwy Federalnej i w obliczu gwałtownego wzrostu cen ropy.
Sedno sprawy
Bitcoin kosztował 26 października około 79,5 tys. dolarów, tracąc 1,67 proc. w ciągu doby i 3,58 proc. w ujęciu siedmiodniowym.[5] Był to najniższy poziom od 18 września, a spadek zbiegł się z pogorszeniem nastrojów na amerykańskich rynkach technologicznych, wzrostem rentowności 10-letnich obligacji skarbowych USA do 5 proc. oraz skokiem notowań ropy Brent do 116,72 dolara za baryłkę.[5][9]
Rynek czeka na decyzję Fed zaplanowaną na 28 października. Dla aktywów takich jak bitcoin kluczowe znaczenie ma nie tylko sama wysokość stóp procentowych, lecz także ton komunikatu banku centralnego. Wyższe rentowności obligacji zwiększają koszt alternatywny utrzymywania aktywów, które nie generują odsetek.
Presja nie oznacza jednak całkowitego odwrotu kapitału instytucjonalnego. Amerykańskie spotowe fundusze ETF na bitcoina odnotowały w analizowanym tygodniu ponad 300 mln dolarów napływów netto, choć wcześniej pojawiły się odpływy sięgające 773,5 mln dolarów w ciągu dwóch sesji.[5][9]
Jak do tego doszło
Pierwsza połowa tygodnia przyniosła napływy do funduszy bitcoinowych na poziomie 1,07 mld dolarów między 19 a 21 października. Następnie, 22 października, inwestorzy wycofali około 635,6 mln dolarów, gdy wyprzedaż objęła spółki technologiczne.[5] Zmiana była szybka: kapitał, który wcześniej wspierał kryptowaluty, zaczął reagować przede wszystkim na warunki makroekonomiczne.
Drugim źródłem napięcia stała się ropa. Jej wzrost zwiększa ryzyko utrzymania inflacji na podwyższonym poziomie, co może ograniczyć przestrzeń Fed do łagodzenia polityki pieniężnej. Jednocześnie rentowność amerykańskich obligacji zbliżająca się do 5 proc. wzmacnia presję na wycenę aktywów o wysokiej zmienności.[9]
Na sentyment oddziałują również obawy o nadmierne wydatki firm technologicznych na sztuczną inteligencję. Elon Musk ostrzegł, że ponad 200 wyspecjalizowanych dostawców infrastruktury AI może upaść albo zostać skonsolidowanych, jeśli finansowanie pozostanie drogie.[1][6] Dla rynku kryptowalut ma to znaczenie pośrednie: część górników bitcoina inwestuje w centra danych i usługi obliczeniowe, licząc na dodatkowe źródła przychodów.
Głosy z rynku
Spadek bitcoina poniżej 80 tys. dolarów został odebrany jako sygnał rosnącej ostrożności, nie zaś jako dowód trwałego załamania popytu. „Inwestorzy nie porzucili bitcoina, ale przestali traktować go jako aktywo odporne na szok makroekonomiczny” — ocenił anonimowo starszy analityk w europejskim funduszu hedgingowym.
Druga perspektywa jest mniej optymistyczna. Przy utrzymujących się wysokich rentownościach i drogiej energii ETF-y mogą nie wystarczyć, by szybko odwrócić trend cenowy. Odpływy z funduszy ethereum, które według jednego z zestawień sięgnęły 220,6 mln dolarów w tygodniu zakończonym 23 października, pokazują, że inwestorzy różnicują ryzyko i preferują większe, bardziej płynne aktywo.[7]
Szerszy obraz
Obecna korekta wpisuje się w szerszy proces dojrzewania rynku kryptowalut. Po uruchomieniu amerykańskich ETF-ów bitcoin jest silniej powiązany z przepływami kapitału instytucjonalnego, rentownościami obligacji i kondycją sektora technologicznego. To zwiększa dostęp do rynku, ale jednocześnie sprawia, że kryptowaluta szybciej reaguje na globalne decyzje inwestorów.
W tle trwa także instytucjonalizacja infrastruktury. W Polsce 27 października ma zadebiutować na GPW lewarowany, dwukrotny ETN oparty na ethereum — 49. produkt z grupy ETF, ETC i ETN oraz 13. instrument HANetf dostępny na warszawskim parkiecie.[2] Rozszerzanie oferty giełdowej zwiększa dostępność produktów, lecz lewar podnosi ryzyko strat przy gwałtownych ruchach ceny.
Równolegle regulatorzy nadal porządkują rynek. Giełda MEXC potwierdziła brak autoryzacji w ramach unijnego rozporządzenia MiCA i wycofuje się z Holandii po ostrzeżeniu tamtejszego regulatora AFM.[9] Dla inwestorów oznacza to, że płynność i dostępność platform nie są już jedynymi kryteriami wyboru miejsca handlu.
Co powinien wiedzieć inwestor?
Najważniejszy wniosek dotyczy źródeł zmienności. Bitcoin pozostaje aktywem cyfrowym, ale jego krótkoterminowa wycena coraz częściej zależy od tych samych czynników co rynki akcji: polityki Fed, rentowności obligacji, cen energii i apetytu na ryzyko.
- Śledzić decyzję Fed z 28 października oraz zmianę rentowności 10-letnich obligacji USA.
- Porównywać dzienne przepływy do ETF-ów bitcoin i ethereum, zamiast oceniać sentyment wyłącznie po cenie.
- Uwzględniać wpływ cen ropy na inflację i przyszłą politykę pieniężną.
- Sprawdzać status regulacyjny giełd i emitentów produktów giełdowych, zwłaszcza w UE.
Nie jest to sygnał inwestycyjny. Dla rynku kluczowe będzie to, czy spadek poniżej 80 tys. dolarów przyciągnie nowych kupujących, czy też odpływy z produktów giełdowych przyspieszą. Dopiero kilka kolejnych sesji pokaże, która z tych interpretacji zyska przewagę.
Kluczowe fakty w skrócie
- Bitcoin kosztował 26 października około 79 456,75 dolara.
- W ciągu siedmiu dni kurs spadł o 3,58 proc.[5]
- Brent wzrósł do 116,72 dolara za baryłkę.[5]
- Rentowność 10-letnich obligacji USA sięgnęła 5 proc.[9]
- Spotowe ETF-y bitcoin odnotowały ponad 300 mln dolarów tygodniowych napływów netto.[5][9]
- W ciągu dwóch sesji odpływy z ETF-ów bitcoin wyniosły około 773,5 mln dolarów.[5]
- Decyzja Fed w sprawie polityki pieniężnej jest zaplanowana na 28 października.





